Suki Desu
Kevin Henrique
Założyciel Suki Desu i redaktor od 2014 roku. Pisze o Japonii, języku japońskim i kulturze otaku, opierając się na latach nauki oraz na osobistej wizycie w tym kraju w 2016 roku.
Nazywam się Kevin Henrique. Urodziłem się w 1995 roku i dorastałem zanurzony w komputerach i internecie, ale to w okresie dojrzewania Japonia zmieniła bieg spraw. Anime, gry i japońska muzyka były bramą wejściową. To, co wydawało się rozrywką, stało się poważną nauką, i z tego narodził się blog.
W 2014 roku postanowiłem uczyć się japońskiego z prawdziwą dyscypliną. Sposobem, który znalazłem, było stworzenie bloga, by uczyć się publicznie: publikowanie tego, czego się uczyłem, zmuszało mnie do porządkowania myśli, sprawdzania źródeł i nieodkładania nauki na później. Strona rozwijała się dzięki temu zobowiązaniu.
W październiku 2016 roku osobiście pojechałem do Japonii. Ta podróż nie była przerwą w tworzeniu treści — sama stała się treścią. Zobaczyć z bliska pismo na plakatach, usłyszeć zapowiedzi na stacjach, poruszać się pociągami bez mówienia po angielsku: wszystko to zmieniło sposób, w jaki piszę o języku i o kraju.
Przez ponad dekadę Suki Desu przekształciło się z dziennika nauki w portal referencyjny o Japonii w języku portugalskim. Tematy, które poruszam — hiragana, katakana, kanji, gramatyka, kultura otaku, manga, anime i podróże — to te same, które motywowały mnie na początku, teraz wzbogacone o lata praktyki, poprawek i korekt po drodze.
Firma została sformalizowana w 2015 roku. W 2020 roku strona została rozszerzona na wiele języków, docierając z treściami do czytelników poza Brazylią. Dziś Suki Desu obejmuje również kurs japońskiego, wielojęzyczny słownik i katalogi — zasoby zbudowane z tą samą redakcyjną starannością, co oryginalny blog.
Korzystam z narzędzi sztucznej inteligencji, by wspierać badania i strukturyzowanie treści na dużą skalę, ale kuratorstwo redakcyjne jest ludzkie. Każda decyzja dotycząca tematu, ujęcia i tonu przechodzi przeze mnie.
Strona jest utrzymywana z reklam (Google AdSense), a linia redakcyjna jest niezależna: żaden reklamodawca ani partner nie decyduje o tym, co jest publikowane ani jak jest oceniane.